|
W najnowszym numerze ’’25 Magazine’’ opublikowano wywiad z Blek Le Rat’em. Chyba nie trzeba go przedstawiać. Z wywiadu można dowiedzieć się np. skąd wzięła się jego ksywka i jak powstają jego prace. Oto wywiad:
25 Magazine: Naprawdę nazywasz się Xavier, więc skąd wziął się „Blek Le Rat”? Blek Le Rat: Wziąłem ten pseudonim z komiksu dla dzieci „Blek Le Roc”. Wymienialiśmy się komiksami z tej serii z innymi dzieciakami w latach sześćdziesiątych. „Le Roc” zmieniłem na „Le Rat”, bo uwielbiałem rysować szczury, kiedy zaczynałem robić graffiti w Paryżu w 1981. Poza tym w słowie „rat” znajduje się anagram „art”; kocham ten zbieg okoliczności, jaki towarzyszy tym dwóm wyrazom. 25: Czy mógłbyś opisać swój proces twórczy? BLR: Wszystko zależy od tego, co akurat tworzę. Czasami muszę spędzić dużo czasu na researchu, kiedy przeczesuję wszystkie moje archiwa i książki, czasami zabiera mi to tylko chwilę. Czasami nowy obraz pojawia się w mojej głowie bez powodu i po prostu szkicuję go ołówkiem na papierze. Mogę też pracować na bazie zdjęcia, które sam zrobiłem albo znalazłem w internecie. Zazwyczaj opracowuję ponownie dany obraz na komputerze, później rysuję to na dużym arkuszu papieru albo kartonie i robię z tego szablon. 25: Jesteś nazywany ojcem „sztuki szablonu”. Starasz się sprostać temu tytułowi, czy może raczej rysujesz to, co czujesz? BLR: Kilka lat temu Pure Evil, artysta brytyjski, pierwszy nazwał mnie „ojcem chrzestnym szablonu” , ale nie przywiązuję większej wagi do tego tytułu. Raczej rysuję to, co czuję. 25: Twoją sztukę głównie można znaleźć w Paryżu, ale kiedyś powiedziałeś, że początkowo byłeś zainspirowany graffiti z Nowego Jorku. Czy kiedykolwiek chciałeś przenieść się do Stanów na stałe? BLR: Kocham Stany od czasów mojej młodości (pierwszy raz byłem w NYC w 1971) i pracowałem w NYC, Miami, San Francisco, LA. Zrobiłem też kilka prac na pustyni w Arizonie i Nowym Meksyku. To jedno z moich marzeń, żeby mieszkać w Stanach, ale, niestety, jestem za stary na przeprowadzkę. 25: Dlaczego wybrałeś szablon jako środek przekazu? BLR: Wybrałem szablon, bo nie chciałem kopiować amerykańskich artystów. Według mnie architektura i klimat Paryża jest całkowicie inny od Nowego Jorku. Pomyślałem, że szablon lepiej się będzie integrował z francuską architekturą i przestrzenią niż sztuka na wzór amerykański. Ale to tylko moja skromna opinia. Poza tym kilka amerykańskich graffiti w Paryżu są naprawdę dobre i piękne. Ale to i tak nie moja działka. 25: Myślisz, że dzisiaj graffiti jest bardziej poważaną formą sztuki niż było wtedy, kiedy Ty zaczynałeś? BLR: Tak, myślę, że graffiti jest teraz szanowane przez ludzi, którzy dorastali w obecności sztuki ulicznej. Jednak wydaje mi się, że wciąż sztuka uliczna nie jest na tyle szanowana, żeby stać się legalna. Ciągle na całym świecie to przestępstwo i mogę mieć mnóstwo problemów, jeśli przyłapią mnie podczas mojej pracy. Wciąż istnieje przepaść pomiędzy szacunkiem i pochwałami płynącymi z rynku sztuki, a tym, że taka sztuka jest nielegalna w oczach władzy. 25: Jak definiujesz „street art”? BLR: ”Street art is a beautiful art.” 25: Jakie przesłanie niosą Twoje prace? BLR: To zależy od pracy. Zdarza się, że przesłanie jest polityczne albo społeczne. Czasami to hołd dla kogoś, a jeszcze kiedy indziej to po prostu żart. 25: Mówisz, że szczur to „wolne zwierzę”. Sądzisz, że Twoja praca jest środkiem ku wolności osobistej? BLR: Zdecydowanie TAK! Czuję się wolny, żeby pracować tak, jak chcę. To jest niesamowita siła graffiti i być może dlatego ten rodzaj sztuki jest ciągle nielegalny, ponieważ nie jest kontrolowany i jest niemożliwym, żeby w ogóle kontrolować przesłanie artystów ulicznych. Możemy robić, co chcemy na ulicach. Najlepsze, ale i najgorsze, może być powiedziane na ulicy. To może być też powód dlaczego ludzie tak bardzo są przestraszeni, kiedy widzą graffiti. Oni nie uznają faktu, że ktoś inny jest na tyle wolny , żeby mówić rzeczy, których oni nie chcą usłyszeć. 25: Dlaczego to było dla Ciebie ważne, żeby zaangażować się w sprawę Florence Aubenas? BLR: To było takie ważne, bo sztuka uliczna powinna być także narzędziem komunikacji pomiędzy ważnym wydarzeniem a społeczeństwem. Florence jest francuską dziennikarką porwaną w Iraku. Pracowała dla ważnego francuskiego dziennika. Początkowo nie chciała, żeby gazeta ani nikt inny zajmował się jej porwaniem. Kiedy zdecydowałem zrobić coś, żeby jednak poinformować ludzi o jej porwaniu, zacząłem rozwieszać mnóstwo plakatów w pobliżu biur francuskich mediów myśląc, że sprawią one, że dziennikarze wreszcie zaczną o niej pisać. I tak się stało. Kilka tygodni po ukazaniu się pierwszego plakatu, wszystkie gazety, stacje radiowe i telewizyjne zaczęły przekazywać wiadomości o Florence. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że sztuka uliczna może też informować. 25: Ostatnie słowo? BLR: Graffiti miało swój początek w 1969 w Filadelfii i 40 lat później ta sztuka jest wciąż w rozwoju. |